Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Kiczowate lub po prostu niepasujące do otoczenia elementy potrafią skutecznie zniszczyć efekt i oszpecić okolicę.

Chcesz dostawać mailem najważniejsze informacje z Olsztyna? Zapisz się na nasz bezpłatny newsletter. Prześlij go także rodzinie i znajomym.

Prosto, czyli po naszemu

Czasami jeden element może zdecydować o tym, czy dom wkomponuje się w krajobraz, czy też jego wygląd będzie nienaturalny i drażniący. Takim rzucającym się z pewnością w oczy elementem jest dach.

Od jakiegoś czasu przechadzając się po osiedlach czy przypatrując nowej zabudowie wiejskiej na Warmii i Mazurach, bez trudu natkniemy się na domy z czterospadowymi dachami albo z niesymetrycznymi, wymyślnymi konstrukcjami. Jeśli coś podpowiada nam, że taka zabudowa jest nie na miejscu, to zapewne jest to poirytowany duch miejsca. Na Warmii i Mazurach tak się przecież nie budowało.

Tutaj najbardziej rozpowszechniony był dach dwuspadowy, zwany inaczej dwupołaciowym lub siodłowym. To dach o dwóch przeciwległych połaciach połączonych w kalenicy.

Cechą charakterystyczną dachu dwuspadowego jest występowanie trójkątnych szczytowych ścian bocznych. Tę surową formę wzbogacał często ryzalit, czyli występ z lica budynku. Popularne był też facjaty, czyli pomieszczenia na poddaszu wydzielone i nadbudowane ścianami, przykryte osobnym dachem.

Innym chętnie wykorzystywanym rozwiązaniem był dach naczółkowy, będący w praktyce odmianą konstrukcji dwuspadowej, z tym że w tym przypadku górna krawędź szczytu jest ścięta przez trójkątne połacie, czyli właśnie naczółki.

To właśnie takie proste dwuspadowe dachy o kącie nachylenia 45 stopni lub bardzo zbliżonym były tutaj czymś powszechnym i naturalnym.

Docenić piękno dachu

Dachy były najpierw kryte słomą lub trzciną, potem dachówką – zwykle esówką lub holenderką.

Dom z BurdajnDom z Burdajn Muzeum Budownictwa Ludowego w Olsztynku

Na Warmii dachy zdobiły śparogi, czyli skrzyżowane wiatrownice np. w formie końskich łbów. Na Mazurach szczyty wieńczyły natomiast rzeźbione, sterczące w górę pazdury pełniące także funkcję magiczną i mające chronić mieszkańców budynku przed nieszczęściami i złymi duchami.

Z czasem magia ustępowała miejsca nowym technologiom. Zmienił się także budulec i chałupy drewniane zastępowano murowanymi, zaś zabudowa z czerwonej cegły stała się znakiem rozpoznawczym tutejszego krajobrazu.

Dachy pozostały jednak proste i funkcjonalne. – Na tych terenach zawsze występowała architektura charakteryzująca się prostotą. Proste bryły budynków z elewacją z czerwonej cegły z podmurówką z kamienia łupanego przykryte były prostymi równoramiennymi dachami zazwyczaj z zaakcentowanym ryzalitem wejścia głównego lub też skrzydłami bocznymi. Całość bryły przykryta była równoramiennym dachem dwuspadowym – mówi Tomasz Lella, architekt specjalizujący się w projektach budynków regionalnych. – Czasami występowały bryły budynków bardziej zdobne z wysuniętym jeszcze bardziej ryzalitem czy też gankiem wejściowym.

Były to tzw. domy podcieniowe, gdzie te podcienie były wykonane w konstrukcji drewnianej.

Zainteresowani przykładami dobrej, starej architektury mogą podziwiać je w skansenie w Olsztynku, gdzie stoi np. imponująca chałupa podcieniowa z Burdajn z pięknymi elementami muru pruskiego, ale także inne domy, które pokazują pierwotny charakter tutejszej architektury.

W pejzażu regionu także jeszcze znajdziemy domy, które oparły się upływowi czasu, uniknęły przebudowy i zachowały pierwotną formę

Jednak ochrona zachowanych obiektów to za mało, aby ocalić krajobraz. Trzeba też zadbać o to, by nowe domy powstawały w zgodzie z tradycją miejsca.

Projekt domu jednorodzinnego autorstwa pracowni architektonicznej Tomasza LelliProjekt domu jednorodzinnego autorstwa pracowni architektonicznej Tomasza Lelli Pantel

Dlatego ważne jest kontynuowanie architektury regionu dla zachowania jego tożsamości. Bryły obiektów domów mieszkalnych powinny być proste i czerpiące z tradycji.

Takie właśnie są projekty powstające w pracowni Pantel Tomasza Lelli. Już od 26 lat projektuje on z myślą o tych inwestorach, którzy bardziej niż pretensjonalny przepych cenią sobie funkcjonalność i harmonię z otoczeniem oraz nawiązanie do tradycji.

Nowoczesność w zgodzie z tradycją

W tej pracowni zostało wykonanych, a następnie zrealizowanych wiele projektów domów mieszkalnych jednorodzinnych o bryle prostej w kształcie krzyża (prosta bryła z wysuniętymi na boki ryzalitami) lub w kształcie litery L (prosta bryła z wysuniętym skrzydłem bocznym). Zawsze są to budynki proporcjonalne, z równomiernymi dachami dwuspadowymi. Kalenice skrzydeł i bryły głównej łączą się na tej samej wysokości.

– Taka definicja i projektowanie powinno być obowiązujące dla tych terenów, jeżeli chcemy zachować tożsamość regionu – podkreśla Tomasz Lella.

– Coraz więcej inwestorów docenia to i rozumie oraz decyduje się na taki projekt domu regionalnego z centralnie wysuniętym ryzalitem lub zaakcentowanym skrzydłem.

Recepta architekta? To dom posiadający takie elementy jak wysunięte ryzality z tarasami czy balkonami lub skrzydła boczne. Dach nad tymi częściami powinien być dwuspadowy równoramienny. W takim przypadku każdy z elementów budynku przykryty jest dachem o dwóch przeciwległych połaciach zachowujących układ dwuspadowy z kalenicami na jednym poziomie. Kalenice bryły głównej oraz ryzalitów są zazwyczaj na jednym poziomie. Dachy dwuspadowe na budynkach muszą być symetryczne.

Architekt zaznacza, że bywają też osoby, a niekiedy urzędy, które w sposób niewłaściwy interpretują definicję dachu dwuspadowego. Czasami na podstawie nieprecyzyjnych zapisów planu lub decyzji o warunkach zabudowy urzędy wydają pozwolenie na budowę domów o architekturze absolutnie niepasującej dla tego regionu.

– Takie projekty czasami urzędy zatwierdzają, a dobra architektura, która jest przykładem i kontynuacją architektury tego regionu, jest kwestionowana. Dlatego uważam, że powinny być szkolenia z architektury regionu dla urzędników – mówi Lella.

Warto przy tym pamiętać, że efekt łatwo popsuć nie tylko za sprawą źle dobranego kształtu dachu, ale też koloru pokrycia czy materiału. Nic nie będzie wyglądało naturalniej od ceramicznej dachówki.

Architekt, który czerpie z tradycji i ją zna, podpowie, jak powinien wyglądać dom piękny i ponadczasowy. – Na szczęście coraz więcej inwestorów docenia to i rozumie – zaznacza Tomasz Lella.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.