Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Rozmowa z Tomaszem Lellą*, architektem

Tomasz Kurs: Czy w czasie epidemii koronawirusa zainteresowanie projektami domów wzrosło?

Tomasz Lella: - Najwyraźniej tak. Ludzie szukają działek. Zaczęli bardziej cenić przestrzeń, możliwość posiadania własnego ogródka. Nieduży dom o powierzchni 130-150 m kw. stał się atrakcyjną alternatywą dla 70-metrowego mieszkania w bloku. Kiedyś w ofercie miałem głównie duże domy, teraz są w katalogu także „skrojone na miarę" projekty. Nawiązują do tradycyjnej architektury regionalnej Warmii i Mazur.

Przykładowy projekt Tomasza LelliPrzykładowy projekt Tomasza Lelli Mat. prasowe

Czy budowa takiego domu „regionalnego" kosztuje dużo więcej od zwykłego budynku?

- Koszt budowy domu w każdej technologii jest porównywalny. A efekt końcowy budynku ze ścianami z cegły czerwonej jest nieporównywalnie lepszy i będzie nas cieszył przez bardzo długie lata w niezmienionym stanie. Natomiast elewację z tynkiem już po kilku latach powinno się odnawiać, aby uzyskać efekt świeżości, co również należy przewidywać, a o czym się zapomina. W domach mazurskich nie trzeba całej elewacji wykonywać z cegły, można wykonać z tego materiału tylko zaprojektowane fragmenty. Pokazuję takie przykłady w swoim Katalogu Projektów Warmii i Mazur, który dedykuję wszystkim, którym zależy na kontynuowaniu architektury tego regionu, aby go w jakiejś części ocalić.

Sposobem na obniżenie kosztów projektu, który mogę podpowiedzieć, jest też zamówienie projektu wspólnie z sąsiadami. Wtedy może powstać kilka domów, a architekt jest w stanie obniżyć cenę dla takiego wspólnego zamówienia. Dodatkowym plusem jest, że kiedy obok siebie powstają domy według jednorodnego projektu, to tworzymy już pewien architektoniczny ład okolicy.

Przykładowy projekt Tomasza LelliPrzykładowy projekt Tomasza Lelli Mat. prasowe

Wiele lat temu postanowił pan wyspecjalizować się w architekturze wpisującej się w krajobraz Warmii i Mazur. Skąd w czasach, kiedy modne były pałacyki z kolumnadą pomysł, żeby nawiązywać do tradycji?

- Nawiązanie do tradycji, a właściwie moja fascynacja Mazurami i miłość do regionu zaczęła się 30 lat temu. Wtedy przyjechałem po raz pierwszy na te tereny z moją przyszłą żoną, która z Mazur pochodzi. Jeździliśmy podziwiając krajobraz, lasy, jeziora, a przede wszystkim, z racji mojego kierunku studiów i zawodu, starą mazurską architekturę. Siedliska wtopione w lesie, domy nad stawami, zabudowania gospodarcze: stajnie, obory. Domy te powstały na początku XX wieku, były z czerwonej cegły, z dachami dwuspadowymi, kryte dachówką ceramiczną, z podmurówką kamienną. Tworzyły osady i wioski nietknięte współczesnością. Mam je do tej pory zachowane w pamięci.

Przyjezdni bardziej doceniają lokalność?

- Trudno tutaj generalizować. Natomiast prawdą jest, że ludzie spoza regionu odwiedzają te tereny z większym sentymentem, a jeżeli się decydują na budowę, to chętniej nawiązują do lokalnej tradycji. Bardzo dobrym przykładem jest osiedle w Pluskach niedaleko Olsztyna, gdzie znaczna część projektów powstała w mojej pracowni, a mieszkają tu zarówno wieloletni mieszkańcy tych terenów, jak i np. ludzie z Warszawy. W samych Pluskach zrealizowano ponad 20 moich projektów, a inne też są wzorowane na nich. I to jest dobra kontynuacja architektury regionu. To mnie bardzo cieszy.

Jak brzmi najkrótszy przepis na współczesną architekturę regionalną?

- Odpowiem przewrotnie. Tak jak dobry kucharz specjalizuje się w jakichś specjalnych daniach, tak architekt może wybrać sobie rodzaj specjalizacji. W moim przypadku była to architektura regionu. To moje hobby - budowanie tożsamości regionu Warmii i Mazur, które wdrażam od 30 lat. Takie projekty powinna wykonywać osoba, której architektura regionu jest szczególnie bliska, zna się na niej, fascynuje się nią, poznaje jej tajniki i sekrety. Projekty takie wykonuje architekt z doświadczeniem - ekspert, który się na tym zna i jednocześnie potrafi połączyć tradycję z nowoczesnością.

Zdarzało się, że nie zgodził się pan na którąś z proponowanych przez zamawiającego zmian w projekcie? Gdzie jest granica, kiedy architekt powinien zrezygnować z zamówienia?

- Zmiany są zawsze. Mam to szczęście, że widzę efekt końcowy projektu, jak ten dom będzie wyglądał, co nie zawsze jest wiadome inwestorowi. Pewne sugestie są dopuszczalne, ale jeżeli są to bardzo znaczące zmiany, to lepiej czasami takiego projektu nie kontynuować. Przypomniała mi się taka anegdota. Pewien inwestor chciał zaoszczędzić na projekcie. Zamówił cztery koncepcje u czterech różnych architektów. Żadnej nie wybrał i zlecił projekt innej osobie bez przygotowania zawodowego. Z każdej koncepcji wybrał jakiś fragment i połączył to w całość. Powstał dom w czterech stylach. Można go pokazywać jako przykład, jak nie powinno się robić. Taki „gargamel".

Budowa domu to bardzo ważna inwestycja, dlatego warto szczegółowo przeanalizować projekt i powierzyć go fachowcowi.

Ludzie są gotowi zapłacić za dodatkowy lakier samochodu kilka tysięcy złotych, jednak projekt domu dla wielu wydaje się zbytkiem.

- Ludzie starają się oszczędzać i ja to rozumiem. Jednak projekt domu to najważniejsza część inwestycji, zaraz obok działki. W całokształcie inwestycji to zaledwie 2-3 proc. wartości. Zatem za minimalną wartość otrzymujemy produkt - dobry projekt.

Przykładowy projekt Tomasza LelliPrzykładowy projekt Tomasza Lelli Mat. prasowe

Jednak czasami koszt takiego projektu jest znaczący. Dlatego wychodząc naprzeciw oczekiwaniom inwestorów, dodatkowo postanowiłem wydać autorski Katalog Projektów Warmii i Mazur. Projekty te są w przystępnej dla każdego cenie. Są zaprojektowane dla tego regionu i będą komponowały się z krajobrazem. To efekt 30 lat mojej pracy jako architekta.

Specjalizuje się pan w regionalnej architekturze, ale ma na koncie także terminal Portu Lotniczego Olsztyn-Mazury w Szymanach. Tutaj chyba trudno było o lokalność projektu?

- Lotnisko jest specyficznym, niepowtarzalnym projektem. Jest to zupełnie inna kategoria obiektu. Nie można go porównywać z domkami. Tutaj inspiracją była miejscowa przyroda, nawiązywałem np. do kształtu skrzydeł żurawia. Otrzymuję informacje, że pasażerowie już na lotnisku czują ten klimat regionu Mazur. I o to mi chodziło.

* Tomasz Lella - architekt, który od lat promuje budownictwo regionalne na Warmii i Mazurach. Przekonuje inwestorów, żeby wybierali projekty domów nawiązujące do lokalnej tradycji.

Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych,
lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.