Niektórzy entomologowie brzydzą się gąsienicami, a dla prof. Stanisława Czachorowskiego cały owadzi świat jest piękny.
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Jest profesorem nadzwyczajnym w Wydziale Biologii i Biotechnologii UWM w Olsztynie. Dobrze znanym z działalności publicznej. Blog, który prowadzi w internecie, od lat przyciąga rzesze czytelników. Jego zainteresowania badawcze skupione są wokół ekologii, hydrobiologii, owadów wodnych – w szczególności chruścików – a także ekologii krajobrazu.

Owady same do mnie przychodzą

Stanisław Czachorowski urodził się w 1963 r. w Lidzbarku Warmińskim. Jego ojciec był wojskowym, więc kiedy zmieniał jednostkę, rodzina przeprowadzała się razem z nim. – Był Morąg, Łukoszyn, a podstawówkę kończyłem w Płocku. I tam też poszedłem do liceum. Cały czas jednak tęskniłem za Warmią i Mazurami – wspomina. Więź z regionem podtrzymywały wakacyjne wyjazdy do Silgin pod Kętrzynem, podczas których rozkochał się w starej poniemieckiej architekturze wiejskiej.

Zanim jednak padł na niego urok domów z czerwonej cegły, narastała w nim fascynacja światem owadów. – Nie ma jednego wydarzenia, które by rozbudziło we mnie ten zachwyt, ale nie wykluczam, że kupienie sobie w szkole podstawowej „Małego atlasu chrząszczy” mogło być jednym z nich – podkreśla po latach hydrobiolog.

Jak wiele dzieci w jego wieku, tak i on był podglądaczem życia insektów, dostępnych przecież – dosłownie i w przenośni – na wyciągnięcie ręki. Poza osami, pszczołami i szerszeniami nie bał się żadnego owada. Tylko żądła budziły w nim niepokój. Z czasem ten strach też przeminął i z radością potrafił oddać się obserwacjom os dachowych, które kiedyś w bloku, gdzie mieszka, tuż przy jego oknie wybudowały gniazdo.

„Owady są piękne”

Nie przypomina sobie także, by brzydził się jakimkolwiek insektem, nawet karaczanem ukrytym gdzieś za zlewozmywakiem.

Uważa, że owady są ładne, szczególnie gdy ogląda się je w powiększeniu, podziwia ich drobne struktury. – Taka mucha czarna jest dla mnie piękna choćby ze względu na połysk ciała – mówi naukowiec. I dodaje, że nie u każdego entomologa jest to normą. Słyszał o takich, którzy brzydzą się włochatymi gąsienicami. – Część badaczy wskazuje, że odraza do niektórych stworzeń może mieć podłoże genetyczne, dzięki niej nasi przodkowie odpowiednio wcześnie reagowali na napotkane zwierzę, np. węża, jadowitego pająka, larwy muchówek, wywołujące choroby czy będące oznaką zepsutego mięsa, co zwiększało ich szanse na przeżycie.

Czachorowski podkreśla przy tym, że jest miłośnikiem owadów, a nie ich hodowcą, nie ma więc w domu terrariów dla pająków ani farmy mrówek. Raz tylko, gdy jego syn był mały, trzymał dla niego świerszcze.

Pokolenie nauczycieli

Po ukończeniu płockiego liceum, Czachorowski wrócił na Warmię i Mazury, żeby studiować biologię w Wyższej Szkole Pedagogicznej w Olsztynie. – Gdybym nie był naukowcem, zostałbym właśnie panem od biologii – podkreśla. – Miałem już wstępnie obgadane miejsca w kilku szkołach, bardzo chciałem uczyć – dodaje. W jego ocenie mógł to być efekt roku 1980 i jawiącej się rewolucji „Solidarności”.

Po latach dowiedział się, że wiele osób z jego rocznika wybrało kierunki nauczycielskie. – Chyba chcieliśmy w ten sposób zmieniać Polskę – zastanawia się głośno. Nauczycielem jednak nie został, pochłonęły go chruściki, niewielkich rozmiarów owady wodne, którymi najpierw zajmował się w studenckim kole naukowym, a następnie pisał o nich pracę magisterską. W latach 90. doktoryzował się i habilitował także z chruścików, ale już w Poznaniu, na Uniwersytecie Adama Mickiewicza.

Czachorowski poza tym, że jest naukowcem, ma w sobie także „gen” artysty. – Piszę publikacje naukowe, wygłaszam referaty, wystawiam postery naukowe, prowadzę dyskusje kuluarowe oraz internetowe. Ale czasem maluję butelki. Wyrzucone, nikomu już niepotrzebne. Przywracam im sens i znaczenie – opowiada. Na koncie ma również malowanie starych dachówek czy kamieni. W jego pracach powtarza się temat warmińsko-mazurskiej bioróżnorodności, w szczególności rzecz jasna owadów.

Nauka a sztuka

Mówi, że nauka łączy się ze sztuką i wzajemnie uzupełnia. W dzisiejszym świecie potrzebna jest bowiem naukowa skrupulatność i artystyczna innowacyjność. – Sztuka dla naukowca nie jest tylko hobbystycznym odpoczynkiem, ale i psychiczną higieną, intelektualną rozgrzewką – tłumaczył kilka lat temu na łamach „Wyborczej Olsztyn”.

Motywem jego działalności artystycznej jest chęć czynienia świata piękniejszym, nawet jeśli to piękno jest ulotne. W swoich pracach skupił się na szklanych butelkach i słoikach, bo – jak mówi – to odpady wytworzone przez cywilizację nadmiernej i szybkiej konsumpcji, które podobnie jak inne opakowania często zaśmiecają środowisko. – Zbieram je w dzikich zakątkach przyrody Warmii i Mazur. Zebranym śmieciom nadaję nową wartość. To filozoficzny podtekst nadawania rzeczom zbędnym, także ludziom wykluczonym, spisanym na straty, nowej ważności i wartości – przekonuje.

Często maluje w grupie. Mówi, że ze wspólnym malowaniem jest trochę jak ze śpiewaniem. – To bardzo integruje człowieka, możemy tylko żałować, że dzisiejsza edukacja wyrzuciła wychowanie muzyczne i plastyczne na margines – zauważa.

Zdarza się, że jego prace oraz prace współmalujących przekazują informację, czy jak mówi profesor „gadają”. – Czasem umieszczamy na nich QR-kody, które można zeskanować i odszyfrować dzięki telefonom komórkowym. „Gadają” dachówki, „gadają” kamienie, od których można się dowiedzieć wielu rzeczy o lokalnej historii i przyrodzie – tłumaczy. Profesorowi tak spodobały się kwadratowe kody graficzne, że niekiedy pomagają mu nawet w egzaminowaniu studentów. – Niektóre z egzaminów prowadzę w formie gry terenowej, wtedy ich używam – tłumaczy. – Być może w czasach pandemii trzeba będzie wymyślać więcej takich nietypowych zaliczeń z udziałem coraz to nowszych technologii – podsumowuje.

Podczas 18. Olsztyńskich Dni Nauki i Sztuki będzie można wziąć udział w wycieczce Łynostradą połączoną z grą dydaktyczną, przygotowaną przez Stanisława Czachorowskiego. Więcej: dninauki.uwm.edu.pl.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi 
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Więcej
    Komentarze
    Zaloguj się
    Chcesz dołączyć do dyskusji? Zostań naszym prenumeratorem
    Mam jedną z butelek , przepięknie namalowaną. Mogłyby być naszym produktem pamiątkowym z pobytu w Olsztynie.
    już oceniałe(a)ś
    0
    0
    Szacunek dla Pana Profesora
    już oceniałe(a)ś
    1
    1