Plebiscyt Wyborczej pt. Supermiasta. Serce podpowiada mi, że wygra nowa plaża miejska lub reaktywacja tramwajów. Ale rozum - że kluczowe dla losów miasta jest coś innego.
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Kończy się plebiscyt „Wyborczej”, która w ogólnopolskiej akcji szuka najważniejszych wydarzeń minionego 30-lecia w polskich miastach. 30 kwietnia to ostatni dzień głosowania w internecie na naszej stronie olsztyn.wyborcza.pl. Ostatni raz prosimy naszych czytelników, by wzięli udział w plebiscycie i wybrali wydarzenie 30-lecia w Olsztynie. 

Okazja nie jest przypadkowa. W tym roku mijają trzy dekady od pierwszych w historii III RP wyborów samorządowych. Polacy wybrali w nich, pierwszy raz, władze lokalne – radnych, którzy decydowali potem, kto będzie prezydentem czy burmistrzem w tych lokalnych społecznościach. Dlatego postanowiliśmy się zastanowić, razem z mieszkańcami kilkudziesięciu polskich miast, co nam – w tych miastach – najlepiej w ciągu tych 30 lat się udało. Co jest największym ich sukcesem? I z czego jesteśmy najbardziej dumni?

Piękne lata Olsztyna wróciły

Wielu olsztynian przez dekady żyło w przekonaniu, że piękne lata Olsztyna skończyły się wraz z wojną. Choć niemal wszyscy mieszkańcy przyjechali tu po jej zakończeniu i miasta sprzed wojny nie znali, ale oglądali stare zdjęcia i zachwycali się przedwojennym Allenstein. Stare fotografie otwierały im oczy na miasto, które po wojennym, bezsensownym zniszczeniu przez Armię Czerwoną, zmieniło się nie do poznania. Upadło. Na miasto, które w dużej części odeszło razem z dawnymi budynkami i wypędzonymi mieszkańcami.

Z tego upadku Olsztyn podnosił się długo. Co prawda zdarzały się impulsy ważne dla rozwoju miasta, jak otwarcie w 1967 r. Olsztyńskiego Zakładu Opon Samochodowych, budowa nowego dworca PKP/PKS na przełomie lat 60. i 70. czy ogólnopolskie dożynki w 1978 r. Ale to tylko krótkotrwałe wzloty w okresie peerelowskiej smuty. Jeszcze w latach 80. – tak jak wszędzie w Polsce – to podnoszenie z upadku oznaczało najwyżej budowę blokowisk na peryferiach miasta. Wokół tylko błoto i beton. Nic więcej.

Odnoszę jednak wrażenie, że dziś w rozmowach coraz rzadziej wracamy do tych porównań z czasami przedwojennymi. Oczywiście, wciąż żałujemy, że wiele pięknych kamienic zostało już tylko na historycznych fotografiach i że nie przetrwały. Ale Olsztyn w końcu wypiękniał. Są miejsca na spacery, uprawianie sportów, wydarzenia kulturalne, jest sprawna komunikacja miejska. Nie mam więc wątpliwości, że do tego, co przez minione trzy dekady, a przez ostatnie 10 lat szczególnie, się w Olsztynie zmieniło będziemy teraz porównywać następne przedsięwzięcia realizowane przez kolejne olsztyńskie władze.

Kto wygra olszyński plebiscyt?

Gdy szukaliśmy wydarzeń, które zasługiwały na nominację w naszym plebiscycie, dobrze przewidzieliśmy, co z tych 30 lat mieszkańcy zapamiętali najbardziej. Dzięki naszym czytelnikom wybraliśmy dziewięć propozycji: ** Olsztyn stolicą województwa, ** zagospodarowanie brzegów olsztyńskich jezior, ** powstanie Łynostrady, ** powrót tramwajów, ** rozwój komunikacji miejskiej, ** renowacja Starego Miasta, ** odnawianie starych kamienic, ** budowa parku Centralnego i Muzeum Nowoczesności oraz ** rozbudowa fabryki Michelin. Teraz czekamy na werdykt, która z nich okaże się dla olsztynian największym powodem do dumy. I z czego są najbardziej zadowoleni.

Śledziliśmy wyniki głosowania na bieżąco. Wiemy, że olsztynianie są rozdarci. Jedni doceniają przedsięwzięcie, dzięki któremu Olsztyn przeżył pierwszą diametralną metamorfozę po 1989 r. Ta metamorfoza była związana z remontem Starego Miasta. Odbudowa Targu Rybnego, zapoczątkowana w połowie lat 90., a potem staromiejskich uliczek i Rynku, zmieniła wygląd olsztyńskiej starówki i jej charakter. Olsztyńska starówka, po latach peerelowskiej szarości, w końcu stała się wizytówką, sercem kulturalnym i turystycznym Olsztyna, a nie tylko trasą przelotową w drodze z centrum w kierunku Kortowa.

Wielu uczestników plebiscytu głosowało na zmiany nad olsztyńskimi jeziorami, głównie nad jeziorem Ukiel. Tak jak przyjezdni wyjeżdżają z Olsztyna zachwyceni pięknie urządzonymi w ostatnich latach terenami nad olsztyńskimi akwenami, tak samo mieszkańcy są z tych inwestycji zadowoleni. Nie ma co przy tym ukrywać – chociaż Olsztyn leży nad szesnastoma jeziorami, to olsztynianie przez lata niewiele mieli z tego korzyści. Wygląd terenów nad jeziorami długo nie był dla nikogo powodem do dumy. Dziś, dzięki inwestycjom nad najpopularniejszymi z nich, Olsztyn może się pochwalić przed przyjezdnymi jednymi z najefektowniej zagospodarowanych nabrzeży w Polsce. Powstała niebanalna architektura, mnóstwo całorocznych atrakcji, promenada i trasy spacerowo-rowerowe. Bajka. W ten sposób największe jezioro w Olsztynie stało się jednym z centrów życia miasta.

Tak samo wielu olsztynian nie wyobraża już sobie Olsztyna bez tramwajów. Projekt za ok. 650 mln zł, z których większość stanowiły dotacje unijne, był ogromnym przedsięwzięciem i teraz ma być kontynuowany. Pasażerowie tramwaje polubili, a miasto zyskało nowoczesny środek komunikacji, w dodatku szybki i wygodny. Przy tej okazji zmieniło się i zyskało samo miasto, zwłaszcza w Śródmieściu, gdzie ulice zostały przebudowane z myślą o pieszych.

Rozdarci w wyborze

Co więc wygra w naszym plebiscycie? Sam niedawno napisałem, że jestem rozdarty. Brakowało mi w nominacjach do olsztyńskiego plebiscytu wydarzeń w sferze ducha. Takich, które zmieniły Olsztyn mentalnie, pokazały jego międzykulturową specyfikę i ludzi zaangażowanych, by nasze miasto przeobrażało się na lepsze. Czytelnicy postawili jednak w swoich zgłoszeniach na przedsięwzięcia inwestycyjne. Więc dziś wybieram właśnie z nich. I choć serce podpowiada mi, że zarówno przebudowa plaży miejskiej i jej okolic oraz reaktywacja tramwajów, to dwie najbardziej spektakularne inwestycje w ostatnim 30-leciu, to rozum każe uznać, że kluczowa dla losów miasta była decyzja, by Olsztyn pozostał stolicą województwa. Być może gdyby nie ona, Olsztyn wyglądałby dziś inaczej? Być może byłoby w nas tyle żalu, co w miastach, które ten wojewódzki status straciły i żyją dziś w przekonaniu, że stała im się krzywda, bo widzą, co – w ich mniemaniu – utraciły.

Pl. Jana Pawła II w Olsztynie na zdjęciu powstałym z połączenia fotografii z końca lat 90. i roku 2019
Pl. Jana Pawła II w Olsztynie na zdjęciu powstałym z połączenia fotografii z końca lat 90. i roku 2019  Agencja Wyborcza.pl

Idealnie znaczenie tego wydarzenia oddali przedstawiciele Stowarzyszenia Inicjatyw Obywatelskich „Wizja Lokalna” z Olsztyna, gdy zgłaszali swoje propozycja do naszego plebiscytu. – Wskutek reformy weszliśmy do grona najważniejszych ośrodków miejskich w kraju. Oprócz prestiżu przekłada się to na rozpoznawalność i atrakcyjność miasta, a w konsekwencji liczbę miejsc pracy, choć w przypadku tych prywatnych i naprawdę dobrze płatnych wciąż – niestety – niewystarczającą i powodującą odpływ młodych ludzi do jeszcze większych ośrodków. Nasza sytuacja przy innym scenariuszu byłaby jednak dużo gorsza – napisali w swojej nominacji.

Ale i oni, jak ja, są widać rozdarci. Bo docenili także reaktywację tramwajów oraz wykorzystanie walorów Olsztyna dzięki inwestycjom nad jeziorami i wzdłuż Łyny – zwłaszcza że w pomysł budowy Łynostrady byli osobiście zaangażowani i ten projekt zainicjowali. – Za sprawą Łynostrady miastu po latach przywrócona została rzeka. Rozbudowywane systematycznie i coraz bardziej przypominające sieć ścieżki rowerowe pozwalają z kolei przypuszczać, że w przyszłości Olsztyn wyglądać może niczym jedno z holenderskich miast, gdzie większość mieszkańców i przyjezdnych ze względu na szybkość i zdrowie porusza się rowerami – dodali.

A o tramwaju dodali: – Podpisujemy się pod stwierdzeniem o unikalności w skali nie tylko polskiej, ale i światowej budowy od podstaw linii tramwajowej. Decyzja ta, choć niejednokrotnie krytykowana przez samych mieszkańców, powinna być doceniona, gdyż na trwałe zapisała się w historii Olsztyna. Poza tym może być i jest będącym poza zasięgiem powodem zazdrości wielu podobnych ośrodków. W końcu tramwaje to przecież metra średnich miast, a kto nie chciałby mieć w mieście metra.

To oczywiste, że wszystkie polskie miasta przez 30 lat, od powstania samorządów, zmieniły się nie do poznania. Choć są tacy, którzy przekonywali, że tak nie jest, a Polska jest w ruinie, dziś nie ma już takich wątpliwości.

Dla jednych sztandarowe w tych miastach są inwestycje, dla innych – zmiany w mentalności mieszkańców. I jedne, i drugie widać w Olsztynie. Po co narzekać – jak chcą niektórzy – że można było zrobić więcej. Lepiej się cieszyć, że udało się zrobić tak wiele.

icon/Bell Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Więcej
    Komentarze
    Zaloguj się
    Chcesz dołączyć do dyskusji? Zostań naszym prenumeratorem