Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Przed miesiącem Bank żywności otworzył przy ul. Marka Kotańskiego Kuźnię Społeczną, która miała mieszkańców łączyć i być miejscem działań społecznych czy ekologicznych, gdzie wspierana będzie również przedsiębiorczość oraz sektor organizacji pozarządowych. 

Miliony poszły z dymem

W odnowionym, pięknym po remoncie pokoszarowym budynku miejsce dla siebie znaleźli również pracownicy branży kreatywnej. W ubiegłym tygodniu odbyła się w niej nawet impreza mająca na celu promocję undergroundowych artystów. W kolejnych tygodniach w Kuźni planowane były  kolejne wydarzenia.

Niestety, plany zniweczył pożar, który wybuchł po godz. 2 w nocy ze środy na czwartek. Wyremontowany budynek został zniszczony w ponad połowie. Spaliła się nie tylko przestrzeń, ale także sprzęty oraz dokumenty należące do instytucji i osób wynajmujących pomieszczenia w budynku. O skali pożaru najlepiej świadczy liczba strażaków biorących udział w akcji gaśniczej – na miejsce przyjechało aż 11 grup strażackich i 60 osób. Wstępnie straty zostały wycenione na ok. 5 mln zł. Budynek był ubezpieczony.

Czy uda się zebrać milion złotych?

Pracownicy Kuźni Społecznej oraz Banku Żywności w Olsztynie, którzy placówkę przez długie miesiące przygotowali do otwarcia, nie załamują rąk. Chcą działać, dlatego na Facebooku założyli internetową zbiórkę pieniędzy pod nazwą "Zbiórka na usuwanie skutków po pożarze Kuźni Społecznej w Olsztynie". Tylko w jeden dzień, zarz po pożarze, wsparło ją blisko 170 osób, które przekazały ponad 17 tys. zł.

Do wyznaczonego celu zbiórki jeszcze daleko, ale dotychczasowe tempo daje nadzieję, że uda się go osiągnąć. Pieniądze ze zbiórki pracownicy chcą przeznaczyć na usuwanie skutków pożaru. – Wyspecjalizowane ekipy do uprzątnięcia zgliszczy są potrzebne od zaraz – mówią.

Pozbierać się po tragedii

Przed pracownikami Banku Żywności teraz masa pracy. – Wyremontowanie zabytkowego budynku było dla naszej organizacji największym wyzwaniem i radością w niemal 20-letniej historii istnienia – napisali na profilu zbiórki. W odnowienie z pomocą funduszy unijnych, niszczejącego przez lata dawnego budynku koszar, włożyli nie tylko dużo serca, pracy, energii i pieniędzy. – Razem z nami Kuźnię budowali przyjaciele, osoby prywatne, organizacje, przedsiębiorcy, instytucje – przypominają we wpisie.

Teraz Kuźnia Społeczna znowu potrzebuje pomocy. Jednak nie tak jak wcześniej, by plany udało się wcielić w życie, ale, żeby pozbierać się po tragedii i stanąć na nogi.

Ucierpieli także inni

W zabytkowym budynku wynajmowane były także powierzchnie biurowe. Część z nich była już zajęta i dlatego pożar dotknął także przedsiębiorców. Zniszczone zostało wyposażenie wnętrz, przenośny sprzęt i dokumentacja. Właśnie w tym rejonie budynku pożar był najsilniejszy. Biuro mieszczące się na pierwszym piętrze praktycznie przestało istnieć, a zamiast podłogi została tam wypalona dziura.

Inspektor nadzoru budowlanego uznał, że w obecnym stanie budynek Kuźni Społecznej nie nadaje się do użytkowania.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.