Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Eurosceptycy, którzy 15 lat temu podczas referendum ws. p Polski do Unii Europejskiej głosowali na „nie”, dziś z pewnością mogą bić się w pierś. Olsztyn jest najlepszym dowodem, że warto było do Unii wstąpić. – Do dziś nie mogę się nadziwić, jak Polacy mogli uwierzyć w hasła głoszące, że „Polska jest w ruinie”. Na przykładzie Olsztyna widać, jak wielki postęp dokonał się w Polsce w ostatnich latach przy wsparciu Unii Europejskiej – mówi Allan Yearwood, pochodzący z Gujany Brytyjskiej współzałożyciel szkoły językowej English Perfect, olsztynianin od 34 lat.

Dziś, gdy mieszkańcy mówią o inwestycjach, które zmieniły oblicze Olsztyna, mają ich w głowie cały katalog. Często nie są nawet świadomi, że były możliwe dzięki UE. Najpierw były to inwestycje w podstawową, ale zaniedbaną infrastrukturę, jak w oczyszczalnię ścieków czy sieć kanalizacyjną. Potem przyszedł czas na inwestycje spektakularne, a także poprawiające komfort życia w mieście.

Te ostatnie dotyczą chociażby możliwości spędzania czasu wolnego i rekreacji. To więc przede wszystkim zagospodarowanie brzegów największego jeziora w Olsztynie. Centrum Rekreacyjno-Sportowe Ukiel oddane do użytku w 2015 roku stało się wizytówką stolicy regionu. Bez względu na porę roku odwiedzają je tysiące spacerowiczów, a latem plażowiczów.

Trudno się dziwić tej popularności, bo to nowoczesna infrastruktura pomyślana, by korzystać z niej przez cały rok. W sezonie wakacyjnym do ich dyspozycji są strzeżone kąpieliska, boiska do plażowej piłki siatkowej i koszykówki, wypożyczalnie sprzętu pływającego i sportowego – rowerów, łyżworolek, kijków do nordic walking – wodny plac zabaw oraz wiele innych atrakcji. A i zimą okazji do aktywności nie brakuje, dzięki lodowisku i łyżwom czy nartom biegowym. – Zawsze kiedy odwiedzają mnie goście z zagranicy czy z innych regionów Polski i widzą, co w ostatnich latach powstało nad jeziorem Ukiel, to są tak okropnie zazdrośni i jednocześnie zachwyceni, że aż trudno to opisać – podkreśla Allan Yearwood.

Inwestycja ta, realizowana w latach 2013-2015, nie byłaby możliwa bez wsparcia unijnego. Koszt projektu, którego wykonawcą była sopocka firma NDI, przekroczył 60 mln zł.

W takim otoczeniu – na terenie Centrum Ukiel – odbyło się już pięć edycji Olsztyn Green Festivalu, największej letniej imprezy muzycznej na Warmii i Mazurach. – Tu jest raj – mówiła w zeszłym roku ze sceny, na początku swojego występu, Katarzyna Nosowska. Tym bardziej że została dowieziona na koncert łodzią, co jej jeszcze nie spotkało. A w podobnym tonie wypowiadali się także inni artyści, którzy odwiedzili OGF, mieli okazję występować w niezwykłym otoczeniu Centrum Ukiel i dzielili się potem swoimi pozytywnymi refleksjami o Olsztynie.

To samo mówili uczestnicy festiwalu, także przyjezdni, którzy przyznawali, że atmosfera OGF nad olsztyńskim jeziorem, wśród drzew, jest niepowtarzalna. I drugiej takiej imprezy w Polsce nie ma. – To fantastyczne. Tutaj koncert, gra muzyka, a pod drzewami ludzie stoją, leżą, słuchają, odpoczywają, a i dzieci się nie nudzą – mówił pan Grzegorz z Gdańska, który rok temu był po raz pierwszy na Olsztyn Green Festivalu, ale przyjechał też w tym roku.

Jezioro Ukiel to niejedyne miejsce, które w Olsztynie zyskało dzięki wsparciu unijnemu. Odmieniła się przecież także okolica Jeziora Długiego, drugiego z najchętniej odwiedzanych miejsc w Olsztynie. Za 5 mln zł, z czego połowę stanowiło dofinansowanie unijne, powstało 5,5 km dróg dla rowerów i pieszych, prowadzących od Wysokiej Bramy do jeziora, z ustawionymi wzdłuż nich ławkami, leżakami, siedziskami, a także stojakami rowerowymi. Kolejne 4 mln zł kosztowała budowa mostu przez jezioro.

Inwestycja okazała się tak potrzebna, że ścieżki wokół jeziora szybko się zapchały. Tak dużo ludzi chciało po remoncie spacerować promenadą czy korzystać z tras rowerowych. Ten ścisk panował dwa-trzy lata, póki miasto nie ukończyło kolejnych tras rowerowych i spacerowych nad sąsiednim jeziorem Ukiel.

W Olsztynie z kąpieli można korzystać jednak nie tylko latem. Otwarta w 2012 roku i zrealizowana za 70 mln zł pływalnia Aquasfera okazała się inwestycją, na którą czekało całe miasto. Dużo było dyskusji, jak ma ten obiekt wyglądać. Mieszkańcy w różnych ankietach sugerowali, że woleliby w Olsztynie aquapark niż basen olimpijski. Jednak miasto nie dostałoby na park wodny funduszy unijnych, dlatego obstawało przy dużej pływalni z mniejszą częścią rekreacyjną. Kompromisem był też montaż na 50-metrowym basenie ruchomego dna. Umożliwia to jego podział na cztery części, w tym dla dobrze pływających i dla dzieci. To był strzał w dziesiątkę.

W efekcie obiekt zaczął przyciągać rocznie niemal milion użytkowników. – Dla mnie to jedna z trzech najważniejszych olsztyńskich inwestycji zrealizowanych przy wsparciu UE – uważa prof. Szczepan Figiel, kierownik Katedry Analizy Rynku i Marketingu na Wydziale Nauk Ekonomicznych UWM. – Może nie jest to inwestycja, która odmieniła oblicze Olsztyna, ale bez wątpienia wywarła znaczący wpływ na to, jak spędzamy wolny czas. Do tej pory mieszkańcom brakowało takiej atrakcji.

Pozostałe dwie, o których mówi, to infrastruktura nad jeziorem Ukiel i – co powtarza się we wszystkich rozmowach – reaktywacja linii tramwajowych w mieście.

Prof. Szczepan Figiel wymienia jednak jeszcze inne inwestycje, które sprawiły, że olsztynianie mają gdzie spędzać czas wolny. – Nie można przecież zapominać o poprawionej infrastrukturze nad Łyną, i mam tu na myśli przede wszystkim budowę parku Centralnego, który stał się miejscem wypoczynku dla całych rodzin – dodaje.

Teren ten, o powierzchni 13 ha, którego rewitalizacja kosztowała 10,7 mln zł, swoje uroczyste otwarcie miał w 2014 roku. Tej inwestycji także by nie było bez wsparcia unijnego, które w tym przypadku wyniosło 7 mln zł. Park Centralny powstał po latach oczekiwań i obietnic władz miasta, że kiedyś nieużytki w tym rejonie staną się miejscem rekreacji olsztynian.

Dziś są tam ścieżki piesze i rowerowe, trzy mosty przez Łynę, przystań kajakowa, altany, a do tego plac o powierzchni niemal pół hektara z fontanną i plac zabaw. – Mnie jako seniora ta inwestycja ucieszyła najbardziej – przyznaje Janusz Wiczewski, emeryt, który mieszka przy ul. Kościuszki. – Miejsce, które przez kilkadziesiąt lat leżało ugorem i służyło jako koczowisko dla bezdomnych, zmieniło się nie do poznania. Co drugi dzień odwiedzam tę piękną okolicę i to nie tylko po to, by odpocząć. Aktywnie korzystam także z plenerowej siłowni, która starszym mieszkańcom pozwala rozprostować kości.

Ten park powstał od podstaw. Ale są i takie parki w Olsztynie, które były odnawiane. Najlepszy przykład to Podzamcze. Jego remont za ponad 8 mln zł dobiegł końca w 2015 roku. Stare, krzywe płyty chodnikowe, które po każdym deszczu były zalewane przez wodę, zastąpiła nowa nawierzchnia, po której aż chce się spacerować. Są też nowe mostki przez Łynę, w tym trzy bardzo wymyślne, nieporównywalne z żadną z dotychczasowych konstrukcji znanych z Olsztyna. Jedną z największych atrakcji parku jest podświetlana fontanna przy Casablance, która przyciąga uwagę nie tylko najmłodszych spacerowiczów. To właśnie w tym rejonie parku powstaje – co wynika z danych statystycznych Instagrama – najwięcej pamiątkowych zdjęć z olsztyńskiego Podzamcza. W tle jest tu fontanna, most zamkowy, a przy okazji bardzo atrakcyjny widok na wieżę olsztyńskiego zamku.

Mówiąc o spędzaniu przez olsztynian czasu wolnego, nie sposób nie wspomnieć o Warmińsko-Mazurskiej Filharmonii, która w 2011 roku przeniosła się do nowego gmachu. Nowoczesnego, atrakcyjnego... Aż szkoda, że tak ukrytego za dawnym budynkiem szkoły muzycznej, a nie stojącego przy samej ul. Kościuszki. Koszt przedsięwzięcia także w tym przypadku był ogromny i wyniósł blisko 64 mln zł. Unia Europejska dołożyła aż 42 mln zł. – Osobiście jestem wielkim fanem filharmonii – wspomina Allan Yearwood. – Do dziś pamiętam skrzypiący parkiet pod nogami muzyków w starej sali koncertowej. Jaki to był wstyd, kiedy podczas koncertów na głównej scenie ten dźwięk przebijał się przez muzykę. Warto jednak było poczekać na dofinansowanie unijne i budowę zupełnie nowego obiektu. Teraz robi tak duże wrażenie, że nawet szwedzki komitet Nagrody Nobla nie powstydziłby się jej nagrodzić – dodaje, żartując.

Potem mówi o ciągłych remontach. – Moi przyjaciele, przyjeżdżając do Olsztyna, za każdym razem zwracają uwagę na liczbę prac modernizacyjnych, które prowadzone są na terenie miasta. My, olsztynianie, oczywiście ciągle narzekamy. A to że zamknęli nam jedną ulicę, bo łatają dziury w asfalcie, a to że zabrali nam pas ruchu, by wybudować linię tramwajową. Wielu mieszkańców chyba nie dostrzegło jednak, jak dzięki tym inwestycjom wokół nas podniósł się standard życia, i to na każdym kroku – przekonuje Allan Yearwood.

W rozmowie z nami wspomina też, że zanim osiadł w Olsztynie, razem z innymi obcokrajowcami uczył się języka polskiego na Uniwersytecie Łódzkim. Wtedy jego rodacy mieli problem, kiedy ktoś ich pytał, za co należałoby pochwalić Polaków. – Na siłę przytaczali na przykład Eugeniusza Kwiatkowskiego, twórcę i założyciela Gdyni. Tymczasem Kwiatkowski nie dorasta olsztynianom do pięt, biorąc pod uwagę, jak wiele dokonaliśmy w ostatnich latach – uważa Yearwood. I wyjaśnia: – Wszyscy powtarzają, że to Unia Europejska jest odpowiedzialna za skok cywilizacyjny. Tymczasem tak naprawdę ten sukces jest efektem pracowitości i przedsiębiorczości Polaków. Każdy z nas, także w Olsztynie, ciężko pracuje, bo jesteśmy najciężej pracującym narodem w Europie. Nie siedzimy z otwartymi rękami i nie czekamy na jałmużnę z UE. Polacy podejmują ryzyko i biorą sprawy w swoje ręce.

Projekt „Future is Now – Przyszłość jest teraz”

jest współfinansowany przez Dyrekcję Generalną ds. Polityki Regionalnej i Miejskiej (DG REGIO) Komisji Europejskiej. Informacje i poglądy przedstawione na tej stronie są wyłącznie opiniami autorów i niekoniecznie odzwierciedlają oficjalne stanowisko Unii Europejskiej. Ani instytucje i organy Unii Europejskiej, ani żadna osoba działająca w ich imieniu nie mogą być pociągnięte do odpowiedzialności za wykorzystanie zawartych tu informacji.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.