Co sprawia, że kreatywni ludzie się przenoszą właśnie tutaj? Być może jest za to odpowiedzialny #GenWarmiiiMazur.
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Rozmowa z artystą Robertem Listwanem, który zaprojektował grafikę promującą akcję #GenWarmiiiMazur.

Iwona Görke: Akcję społeczną nagłaśnianą przez samorząd województwa Gen Warmii i Mazur promuje pana grafika przedstawiająca Mikołaja Kopernika. Skąd myśl, żeby to właśnie astronom z przełomu piętnastego i szesnastego wieku był patronem akcji?

Robert Listwan*: - To było wręcz oczywiste. Mikołaj Kopernik nie pochodził z Warmii i Mazur, ale tu zamieszkał. I tu dokonał swoich najważniejszych odkryć.

Grafika promująca akcję odnosi się do najbardziej znanego wizerunku astronoma.

- Ten portret przez kulturę jest mocno przetrawiony, jest jego wiele wersji, ale nie bardzo odbiegają od oryginału. Kopernik wychodził z nich bez uszczerbku. Chciałem pokazać młodego Kopernika, dlatego jest trochę tajemniczy, ma rozwianą fryzurę. Jest na pograniczu komiksu i portretu. To język młodych ludzi.

Praca związana z akcją społeczną Gen Warmii i Mazur
Praca związana z akcją społeczną Gen Warmii i Mazur  Robert Listwan

Przemawia do nich?

- Mam dwóch synów, młodszy ma 15 lat. Nie mówiąc, o co chodzi, pokazałem mu projekt i zapytałem, czy to „kupuje”. Powiedział, że mu się podoba, a kiedy zapytałem, z czym mu się kojarzy, odpowiedział, że z kimś młodym, gniewnym, zuchwałym. Młody człowiek jest pełen pasji, nienasycony, pełen energii, chce zmieniać świat, popełnia błędy.

A czy ludzie będą widzieli, że to Kopernik? Nie ma jego twarzy na grafice.

- Często pokazuję postacie bez oczu, nosa, rysów twarzy. To pozwala ludziom na zinterpretowanie postaci, a nawet odnalezienie w niej siebie. Na jedną z moich warszawskich wystaw przyszedł Wojciech Szczęsny, bramkarz reprezentacji Polski. Z ulicy zobaczył mój obraz i był pewien, że to on jest na nim. Mówiłem mu, że nie, ale on uparcie twierdził, że tak. Finał jest taki, że pan Wojciech stał się właścicielem tego obrazu. Takie sytuacje się zdarzają. W Norwegii uczestnicy wystaw widzieli siebie w postaciach z moich obrazów. To dobrze.

Wróćmy do Kopernika. Uczony najbardziej kojarzony z Toruniem, swym miastem rodzinnym, ale na Warmii spędził wiele lat: Olsztyn, Lidzbark Warmiński, Frombork. Czy w tym regionie jest coś takiego, co popycha ludzi do działania innowacyjnego?

- Trudno powiedzieć, ja najwięcej pomysłów mam pod prysznicem. Studiowałem w Gdańsku, mieszkałem w akademiku, miałem piękny wydział, parę kroków do miejsca, w którym mieszkał Zbyszek Cybulski, mój idol. Miałem wszystko, by być tam szczęśliwym.

Ale wrócił pan na Warmię, do rodzinnego Olsztyna. Dlaczego?

- Okazało się, że Trójmiasto nie jest dla mnie. Wróciłem do Olsztyna, czułem, że będzie mi tu dobrze. Udało mi się osiągnąć pewną pozycję, ale nie wyjechałem z miasta. Zostałem w nim, tu jest mi najlepiej. I widzę, że nie tylko mi. Wiele osób, z ogromnym potencjałem, takich, które mogłyby mieszkać w Warszawie, Poznaniu, Berlinie, gdziekolwiek, sprowadzają się tutaj albo wracają.

Z czego to wynika?

- Może im, tak jak i mi, to tutaj właśnie głowa paruje od pomysłów. Mam propozycje, żeby pojechać m.in. do Londynu, ale nie wiem, czy tam osiągnę moment takiego twórczego rozpalenia, jak mam tutaj.

Trudno uwierzyć, że artysta mający wystawy praktycznie na całym świecie nie chciałby mieszkać w innym miejscu.

- Jest we mnie ciekawość innych miejsc. Mogę wyjeżdżać, ale wiem, że wrócę na Warmię i Mazury. To tu jest moje gniazdo.

Jakie są pana ulubione miejsca na Warmii i Mazurach?

- Lubię miejsca, w których wcześniej nie byłem. Nie interesują mnie kościoły, zamki, popularne szlaki. Zaglądam na podwórka, w miejsca mniej oczywiste i nasiąkam ich obrazami. Lubię nostalgię, przemijanie, w przeszłości szukam pomysłów. W Olsztynie i wielu małych miastach w regionie jest bardzo widoczna, w wielkich miastach nie widać przeszłości.

Powinniśmy z niej czerpać?

- Oczywiście! Stąd Kopernik patronujący akcji Gen Warmii i Mazur. Chciałem Mikołaja Kopernika odmłodzić, dzięki czemu będzie bliższy ludziom współczesnym, młodym. Pokazać, że swoją młodość przeżywał pewnie podobnie do tego jak my. W moim wydaniu jest kimś nienasyconym, głodnym nowych wrażeń. Miał swoje problemy, pasje. Bardzo ciekawi mnie to, jak to się stało, że objawił się w nim geniusz.

Może przyczynił się do tego region?

- Tego nie wiemy. Ważne, że tu było jego gniazdo, że tu się te pomysły wykluwały.

Gen Warmii i Mazur jest pojęciem dość szerokim, a czym on jest dla pana?

- Składa się na niego kilka rzeczy. To po pierwsze przeszłość, która mnie buduje. Gdybym nie miał przeszłości albo nie malował, nie wiem, kim bym był. To także język, który sobie wyobrażam i w tej wyobraźni materializuję. Ja czuję językiem polskim, w innym nie czuję emocji. Ten gen dla mnie to też natura. Uwielbiam specyficzny, trochę zgniły zapach jezior i rzek. Te zapachy są we mnie zakodowane. Myślę, że w miejscach, gdzie człowiek się dobrze czuje, należy żyć i tworzyć.

Ma pan nastoletniego syna. Jak nastolatkowie odbierają życie na Warmii?

- Nie narzeka na Olsztyn, a ja myślę, że miasto mu sprzyja. Ale ludzie mówią różne rzeczy. Jedni, że wyjadą i że to dziura, drudzy, że jest tu cudownie. Każdy jest inny i ma inne potrzeby. Ja uważam, że w Olsztynie bardzo łatwo rozwija się nasza warmińska wrażliwość.

Dzięki przyrodzie i ludziom?

- Ludzie to też przyroda. Nawet te budynki. One powstają z naszej wyobraźni, naszej wrażliwości, są lepsze, gorsze, brzydsze, ładniejsze, bo są różni ludzie. Mnie ten koloryt odpowiada. Może za rok się gdzieś przeniosę, ale zawsze będę tu wracał. To jest cudowne miejsce. W oczach ludzi widać optymizm. Wcześniej tak nie było, a teraz dużo osób zaczyna chwalić i doceniać Warmię i Mazury. W mieszkańcach regionu jest dużo lokalnego patriotyzmu, ale także takiego ludzkiego ciepła, otwartości na innych. Czas tu płynie trochę inaczej, w takich miejscach dobrze się żyje.

Dziękuję za rozmowę.

* Robert Listwan – malarz, ilustrator, grafik, studiował na ASP w Gdańsku. Jego prace prezentowane były na wystawach m.in. w Polsce, Danii, Norwegii czy Litwie. Jest autorem ilustracji do „Bajek” Ignacego Krasickiego. Otrzymał medal „Najlepszy z Najlepszych” od marszałka województwa warmińsko-mazurskiego za szczególne zasługi w promowaniu regionu w kraju i za granicą w dziedzinie sztuki w roku 2010. Pochodzi i aktualnie mieszka w Olsztynie.

Materiał przygotowany we współpracy z Samorządem Województwa Warmińsko-Mazurskiego, w ramach akcji #GenWarmiiiMazur.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi 
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Więcej
    Komentarze
    Zaloguj się
    Chcesz dołączyć do dyskusji? Zostań naszym prenumeratorem
    Pan Artysta, ukłony i szacunek.
    już oceniałe(a)ś
    0
    1