Byliśmy na miejscu, nad Jeziorem Dobskim i Kisajno, w rejonie Giżycka i Sztynortu, gdzie koncentruje się obecnie akcja poszukiwawcza. Do brzegu, na którym koncentrują się ratownicy, nie dojedzie żaden samochód. Żeby się tam dostać, trzeba przejść kilkaset metrów przez las. A i tak widok na wodę zasłaniają trzcinowiska.

PŁYWANIE NA POKUSZENIE

Pobliska Fuleda to nawet nie wioska, ale osada z drewnianymi domkami letniskowymi wynajmowanymi w sezonie przez turystów z całej Polski.

Pozostało 93% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej