44-latek przede wszystkim był znanym w Olsztynie biznesmenem i prezesem Warmińsko-Mazurskiego Stowarzyszenia na rzecz Bezpieczeństwa. Organizacja powstała po serii napadów i porwań wymierzonych w zamożnych mieszkańców Warmii.

Pierwsze wrażenie

Niemiro, mimo młodego wieku, robił znakomite wrażenie. Osoby, które blisko go znały, wypowiadają się o nim w superlatywach.

– Przeciętny człowiek składa się zwykle z 99 proc. wad i 1 proc. zalet. U niego zupełnie na odwrót. I to w mojej ocenie było właśnie jego wadą, bo niektórzy tej jego dobroci po prostu nadużywali, a on i tak nie wahał się ich wspierać – mówi Cezary Stankiewicz, były dziennikarz, który przyjaźnił się z biznesmenem. – W warstwie biznesowej był wytrawnym przedsiębiorcą, prywatnie wspaniałą, otwartą na innych osobą.

Pozostało 89% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej