W sali w olsztyńskim hotelu Omega zebrało się ponad 250 osób. Dominowali olsztynianie, ale byli także mieszkańcy innych rejonów województwa – od Elbląga po Ełk. Ci ostatni zadeklarowali, że zorganizują spotkanie z Adamem Michnikiem w swoim mieście.

Najpierw o sytuacji w mediach

Głównym tematem spotkania miały być media. Było więc o przyszłości gazet i o tym, czy internet doprowadzi do ich upadku. Naczelny Wyborczej przekonywał, że kiedyś się wydawało, że telewizja zniszczy i radio, i kino, ale nie zniszczyła. Że kino zniszczy teatr. Też nie zniszczyło. Również gazety papierowe zostaną. Może mniej ich będzie, ale zostaną i tak jak drukowane książki przeżyją swój renesans.

Ale rozmowa szybko zeszła na tematy związane nie tylko z mediami, ale także z wolnością i demokracją, a czasami i z jednym, i z drugim. Zdaniem Adama Michnika, media publiczne w Polsce zostały przejęte w sposób bolszewicki. – Nie bez powodu mój kolega redakcyjny, a wasz współkrajan, Wacek Radziwinowicz [pochodzący z Olsztyna wieloletni korespondent Wyborczej w Rosji – red.], napisał kiedyś, gdy go Putin wyrzucił z Rosji, że przyjechał do Olsztyna, włączył telewizję publiczną i co zobaczył: ruska telewizja, tylko wszyscy po polsku mówią – wspominał Michnik.

Pozostało 87% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej